Start 2008/09
|
|
2008/09
|
Żaden tytuł tutaj nie pasuje... |
|
Redaktor: Administrator
|
|
11.05.2009. |
|
Jeszcze pol godziny przed 17 mecz w Brunarach stal pod znakiem zapytania. Pogoda poprawila sie jednak na tyle ze zgodnie z planem uslyszelismy gwizdek sedziego. Boisko bylo mokre i śliskie, gdzieniegdzie powstaly kaluze i od poczatku wiadomo bylo ze nie bedzie to porywajace widowisko, a raczej mecz walki w ktorym o wyniku moze zadecydowac szczescie, blad sedziego albo szybko strzelona bramka, ktora ustawia losy meczu. Ekipa ze Snietnicy musiala przystapic do tego meczu bez 3 kluczowych zawodnikow, co moglo ale nie musialo odbic sie na grze przeciwko wiceliderowi tabeli. W pierwszych 30 minutach to gracze Victorii grali pilka a rywale sporadycznie straszyli swoimi kontratakami. Mimo kilku okazji do zdobycia bramki, zawodnikom w czarno-zielonych strojach nie udalo sie pokonac bramkarza, widocznie gdzies zaginela skutecznosc z poprzednich meczow... Wraz z powrotem deszczu, dodam ze bardzo ulewnego, goscie nabrali wiatru w zagle i po indywidualnym rajdzie jednego z zawodnikow i dograniu na przedpole padl gol. Do konca pierwszej czesci spotkania Victoria próbowała za wszelka cene doprowadzic do wyrownania. Bezskutecznie... Na 2 polowe druzyna wybiegla z wiara w to ze ten mecz jest jeszcze to wygrania, a przynajmniej do zremisowania. Niestety, kolejne proby zagrozenia bramce konczyly sie niecelnymi strzalami badz interwencjami defensywy. Takie otwarcie sie gospodarzy na przeciwnika grozilo kontrami i faktycznie mialy one miejsce. Kolejna kontra i bramka dla Szymbarku. Druzyna przywyczajona do takiej gry, czekala tylko na swoja szanse, a gdy juz ja dostała - skrzetnie zamieniala na gola. W podobny sposob padla trzecia bramka dla przyjezdnych... Pod koniec drugiej połowy przejezdnym udało się jeszcze dwukrotnie pokonać zrezygnowanych piłkarzy ze Śnietnicy. Okazuje sie po raz kolejny ze gra pilka w B-klasie nie zawsze przynosi spodziewany efekt, podczas gdy mozna opierac gre tylko na kontratakach i w ten sposob wygrywac mecze. Wynik 0:5 jest zdecydowanie zbyt wysokim wymiarem kary i każdy kto widział mecz, wie że Victoria nie zasłużyła na tak wysoką porażkę, mimo to zawodnicy nie poddają się i myślą już o kolejnym spotkaniu, tym razem na wyjeździe z LUKS Hańczowa.
Sklad: A.Piatkiewicz - S.Zagorski, S.Jamro, L.Trojanowicz, J.Jamro - G.Stach (M.Król), D.Dawiec, L.Lichon, M.Bania (P.Szczecina) - M.Majcher, K.Niemasik.
|
|
Zmieniony ( 24.07.2009. )
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
05.05.2009. |
|
W sobote cala Europa ostrzyla sobie zeby na najwazniejszy mecz sezonu w Hiszpanii. Pojedynek Realu z Barcelona wbrew pozorom mial kilka analogii, ale niech to pozostanie tajemnica redakcyjna. W kazdym badz razie, kibice zgromadzeni w niedziele na stadionie w Moszczenicy mogli oczekiwac dobrego widowiska. I nie zawiedli sie, tylko ze w tym przypadku to nieliczni kibice gosci mieli wiecej powodow do zadowolenia. A to za sprawa gry Victorii ktora rozpoczela mecz od mocnego uderzenia i konsekwentnie utrzymymala pilke na polowie przeciwnika. W tej fazie gry goscie kilkakrotnie uderzali na bramke Moszczanki z dystansu, niestety za kazdym razem pilka mijala slupek bramki. Po pierwszych dwudziestu minutach gra 'siadla' i zamiast efektownych akcji ogladalismy twarda walke w srodku pola o kazda pilke. Kilka minut pozniej podanie w polu karnym dostal Mateusz Majcher, ktory zdolal przelozyc futbolówkę na lewa noge i precyzyjnym strzalem pod poprzeczke wyprowadzil Victorie na prowadzenie. W odpowiedzi gospodarze przeprowadzili jedna z niewielu akcji, po ktorej precyzyjnym strzalem glowa zawodnik Moszczanki wyrownal wynik meczu. Nie trzeba bylo dlugo czekac na odpowiedz bialo-zielonych. Po prostopadlym zagraniu w pole karne mocnym strzalem w dlugi rog Lukasz Lichon pokonal bramkarza gospodarzy. Pierwsza polowa zakonczyla sie jednobramkowym prowadzeniem Victorii. W drugiej polowie moszczenica nie zaskoczyla ani stylem gry ani walecznoscia, dlatego to victoria ciagle atakowala i raz po raz zagrazala bramce gospodarzy. W tym miejscu trzeba pochwalic bramkarza miejscowych ktory w kilku sytuacjach uratowal swoja druzyne przed utrata kolejnych bramek. Nie udalo mu sie jednak obronic w sytuacji gdy dokladne podanie w polu bramkowym otrzymal Kamil Niemasik i bezlitosnie wpakowal pilke do siatki. Do konca meczu bylo jeszcze kilka okazji do podwyzszenia wyniku, ale mecz zakonczyl sie w rezultacie 1:3. Po dobrej grze Victoria odniosla przekonywujace zwyciestwo i podniosla z murawy w Moszczenicy 3 punkty, po ktore wystarczylo sie schylic... Skład: A.Piątkiewicz - T.Szymaszek (P.Szczecina), Ł.Trojanowicz, S.Pyskaty, S.Zagórski - G.Stach (M.Bania), D.Dawiec, Ł.Lichoń, S.Jamro - K.Niemasik, M.Majcher. |
|
Zmieniony ( 05.05.2009. )
|
|
|
Pierwsza victoria tej rundy |
|
Redaktor: Administrator
|
|
27.04.2009. |
|
Na inauguracje rundy wiosennej pogoda byla wymarzona, bo sloneczna, ale dodatkiem do bezchmurnego nieba byl silny porywisty wiatr. Na dodatek kierunek tego wiatru pokrywal sie z osia dlugosci boiska, wiec od samego poczatku bylo wiadomo, ze nie bedzie to pomagalo jednej z druzyn. Los zadecydowal ze to nasza druzyna rozpoczela mecz grajac pod wiatr, tak wiec teoretycznie pogoda byla wowczas atutem przyjezdnych. Boisko zweryfikowalo te przypuszczenia i okazalo sie ze przewaga nie znalazla sie wcale po stronie druzyny z Bystrej. Co wiecej, minimalna przewage mieli bialo-zieloni ktorzy caly czas probowali konstruowac akcje ofensywne. A latwo nie bylo, bo kazda pilka kopnieta w powietrze potrafila zmienic tor lotu nawet kilka razy, a czasami zawisnac w powietrzu by za chwile spasc tam gdzie nikt sie jej nie spodziewal. Pomimo usilnych prob, Victorii nie udalo sie zdobyc bramki, ale tez nie bylo wiekszego zagrozenia w naszym polu karnym. Na druga polowe gospodarze wybiegli z wiara i nadzieja ze tym razem wiatr bedzie ich atutem. I rzeczywiscie coraz czesciej dochodzilo do groznych strzalow. Zawodnicy Victorii strzelali przede wszystkim z dystansu i po takich strzalach pilka minimalnie przelatywala obok slupka bramki. Byly tez proby indywidualnych akcji z wejsciem w pole karne, niestety konczyly sie one niepowodzeniem... Do 73 minuty, kiedy to Seweryn Jamro wszedl w pole karne i technicznym strzalem lewa noga z dosyc ostrego kata pokonal bramkarza gosci. Kilka minut pozniej precyzyjnym mocnym strzalem z ponad 20 metrow popisal sie Sebastian Pyskaty i musialo byc 2:0 dla Victorii. Bystrej udalo sie jakims cudem strzelic kontaktowego gola po zamieszaniu w polu bramkowym i zmyleniu bramkarza przez wiejacy wiatr, ale obraz gry nie zmienil sie. Wynik meczu na 3:1 ustalil w koncowych minutach Lukasz Lichon, ktory wykazal sie sprytnym technicznym strzalem z rzutu wolnego. Wazne jest to ze dobrze rozpoczelismy ta runde i pomimo tego, ze kadra na ten mecz liczyla tylko 12 zawodnikow Victoria byla w stanie pewnie wygrac... Za tydzien trudniejsze zadanie bo czeka nas mecz z uznawana za outsidera Moszczanka, w dodatku na wyjezdzie, wiec aby moc cieszyc sie po tym meczu z 3 punktow trzeba w pelni sie skoncentrowac i nie zlekcewazyc przeciwnika... Sklad: A.Piatkiewicz - S.Zagorski, L.Trojanowicz, S.Pyskaty, S.Jamro - J.Jamro, D.Dawiec, L.Lichon, G.Stach (M.Król) - K.Niemasik, P.Szczecina.
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
05.04.2009. |
|
Niedzielny mecz z B-klasowym rywalem mial pokazac w jakim miejscu w przygotowaniach do rundy wiosennej znajduje sie druzyna i sprawdzic dyspozycje zawodnikow z wzmocnionej kadry Victorii. Pogoda byla idealna na rozegranie meczu, pojawila sie nawet drobna rzesza widzow. Od pierwszego gwizdka zawodnicy ze Snietnicy ruszyli do przodu. Wymieniajac od kilku do kilkunastu podan zdobywali teren i stwarzali szanse dla napastnikow. Najwiecej okazji w tej czesci gry mial Lukasz Lichon, ktory 2 razy minimalnie chybil przy strzalach na bramke Sokola. Kolejny etap gry to walka w srodku pola o kazda pilke i proby otworzenia drogi do bramki prostopadlymi podaniami, zarowno z jednej jak i z drugiej strony. Ataki druzyny gosci byly jednak przerywane przez dobrze spisujaca sie obrone Victorii. Pozytywnym aspektem pierwszej czesci meczu byla dynamiczna gra skrzydlami w wykonaniu Sabka Zagorskiego i Kuby Jamro. Pierwsze 45 minut zakonczylo sie, tak jak tydzien temu, bezbramkowym remisem. Jednak w drugiej polowie lepsze przygotowanie fizyczne pozwolilo na wieksza dominacje i zdobycie bramek naszemu zespolowi. Pierwsze trafienie zanotowal Mateusz Majcher, ktory po indywidualnej akcji oddal swietny strzal z lewej strony pola karnego w tzw. 'dlugi rog' bramki i golkiper Staszkowki byl bezradny w tej sytuacji. Kilkanascie minut pozniej 'oko w oko' z bramkarzem przyjezdnych stanal Lukasz Lichon, ktory tym razem z zimna krwia, w ladnym stylu przelobowal wychodzacego do pilki bramkarza. Efektem dominacji zielono-czarnych w tym fragmencie gry byl kolejny gol, ktorego autorem byl debiutujacy w meczu napastnik Kamil Niemasik. Nowy zawodnik Victorii wykorzystal dobre dosrodkowanie z prawej strony boiska i glowa wpakowal pilke do siatki... Do konca meczu obraz gry nie ulegl radykalnej zmianie, chociaz goscie zaczeli odwazniej przemieszczac sie pod nasze pole karne. Defensywa w koncowce zaspala i zawodnikom Sokola udalo sie zdobyc honorowa bramke. Sytuacja ta byla troche podobna do utraty bramki na 3:1 z meczu Irlandia Pln.-Polska tyle ze tym razem byla to gorna pilka, ktora po kozle na niezbyt rownym boisku, dostala rotacji i zaskoczyla debiutujacego w tym meczu bramkarza - Artura Piekarza. Zbieznosc imion przypadkowa ;) Podsumowujac, mozna uznac mecz ze Staszkowka za udany. Nie bylo bohaterow ani antybohaterow spotkania, caly zespol zagral rowno i w pelni zasluzyl na to zwyciestwo. Wszyscy zawodnicy potwierdzili chec walki i dali w ten sposob do myslenia trenerowi, ktory musi teraz tylko optymalnie ustawic sklad aby marzenia o marszu w gore tabeli mogly sie spelnic...
Sklad: A.Piatkiewicz (A.Piekarz) - L.Trojanowicz, S.Pyskaty, T.Szymaszek, M.Sasiadek (M.Krol) - D.Dawiec (M.Bania), L.Lichon, S.Zagorski (P.Szczecina), J.Jamro (G.Stach) - K.Wiktor (K.Niemasik), B.Szala (M.Majcher)
|
|
Zmieniony ( 26.07.2009. )
|
|
|
Obiecujący początek Victorii |
|
Redaktor: Administrator
|
|
29.03.2009. |
|
Mecz z Tabasovią mial byc pierwszym powaznym sprawdzianem formy w tym roku i zapoznaniem z boiskiem w Brunarach na ktorym gracze Victorii w najblizszym czasie beda wystepowac w roli gospodarza. W niedzielne popoludnie pogoda nie byla byc moze piknikowa, natomiast stan boiska byl, jak na tę pore roku, bardzo przyzwoity. Goscie z Tabaszowej kazali na siebie czekac, ale nie popsulo to humorow naszym zawodnikom, ktorzy z pelna koncentracja i checia gry, przystapili do tego spotkania. Od poczatku spotkania widac bylo optyczna przewage zawodnikow w zielono-czarnych strojach. Z czasem druzyna Tabasovii nie mogla wyjsc z wlasnej polowy. Pomimo zdecydowanej przewagi w srodku pola, Victoria nie mogla przebic sie w pole karne gospodarze, dlatego probowala szczescia w strzalach z dystansu. Goscie odpowiedzieli jedynie kontratakami ktore zatrzymywaly sie na niemal bezblednej obronie i pewnym na przedpolu A.Piatkiewiczu. Druga polowa nie przyniosla zmiany obrazu gry. Tym razem przewaga Victorii zostala przypieczetowana bramkami. Pierwsza z nich padla w dosc niecodziennych okolicznosciach... Po ktoryms z swoich wielu rajdow, Łukasz Lichoń starł sie z bramkarzem i padl w polu karnym, mimo to zdolal wstac i poslac pilke obok rozpaczliwie interweniującego obrońcy gosci, do bramki. Co robil w tym czasie bramkarz - nie wiadomo, natomiast to juz zmartwienie trenera Tabasovii. Kolejna bramka to zwienczenie koronkowej akcji, kiedy to po kilku szybkich podaniach z pierwszej pilki, po raz kolejny egzekutorem okazal sie L.Lichon, ktory nominalnie grał w tym meczu na pozycji rozgrywajacego. Wynik spotkania ustalil Grzegorz Stach, ktory po swietnym zagraniu z prawej strony, sprytnym strzalem zza szesnastki pokonal bramkarza gosci. Do konca meczu Victoria kontrolowała przebieg gry i nie pozwoliła sobie zagrozic utrata bramki. Na uwage zasluguje fakt, ze w niedzielnym meczu dobrze spisala sie kazda formacja: defensywa nie pozwalala zbyt czesto zatrudniac dobrze dysponowanego bramkarza, srodek pola rzadzil i dzielil - czesto wykorzystujac skrzydlowych, atak stwarzal realne zagrozenie pod bramka przeciwnika. Ten mecz pokazal ze mozna z optymizmem patrzec w przyszlosc i spokojnie myslec o rozpoczynajacej sie 26-ego kwietnia rundzie wiosennej rozgrywek gorlickiej B-klasy.
Skład: A.Piątkiewicz - S.Zagórski (S.Stach), Ł.Trojanowicz, M.Sąsiadek, T.Szymaszek - J.Jamro, D.Dawiec, Ł.Lichoń, M.Majcher (S.Jamro) - B.Szala (G.Stach), K.Wiktor (P.Szczecina) |
|
Zmieniony ( 06.04.2009. )
|
|
| | «« start « poprz. 1 2 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 9 z 18 |
|
|
Online
Odwiedza nas 12 gości oraz 1 użytkownik
Statystyka
OS: Linux f
PHP: 5.2.6
MySQL: 5.0.68
Czas: 16:20
Caching: Disabled
GZIP: Disabled
Użytkowników: 37
Artykułów: 59
Adresów: 0
Odwiedzających: 15056
|