Start 2007/08
|
|
Nie ma jak pierwsze mocne uderzenie |
|
Redaktor: Administrator
|
|
03.09.2008. |
Nie ma jak mocne,pierwsze uderzenie... Niedziela przywitała nas w miarę słoneczną pogodą i mieszanymi nastrojami. Czekał nas pierwszy poważny sprawdzian a kadrze meczowej daleko było od kompletu. Złe wiadomości zaczęły napływać od soboty, kiedy to nasz Prezes otrzymywał kolejno telefony z informacją że kolejnego zawodnika nie będzie. Spotkanie było zaplanowane na godzinę 11:00, która nie jest pod żadnym względem atrakcyjna na rozgrywanie meczu, ale skoro przeciwnik z Racławic miał w godzinach popołudniowych festyn w swojej miejscowości to trzeba zrozumieć. Każdy wie że są rzeczy ważne i ważniejsze (jak np festynowe lane piwo...:)) Na pół godziny przed meczem mieliśmy tylko do dyspozycji pierwszą jedenastkę. Dwóch rezerwowych pojawiło się kilka minut przed rozpoczęciem spotkania. Zawsze coś:) Wyszliśmy więc bardzo zmotywowani, w następującym składzie: B.Szala - T.Szymaszek (aka Przemas :) - przyp. autora), S.Pyskaty, Ł.Trojanowicz, S.Stach - D.Dawiec, M.Sąsiadek, S.Jamro, S.Zagórski - Ł.Lichoń, M.Święs. Przed początkiem opisu wydarzeń na boisku chciałbym zaznaczyć że relacja będzie z mojego punktu widzenia czyli zawodnika na boisku więc może byc nie do końca obiektywna i pełna, ale chyba nikomu nie będzie to przeszkadzało, przecież w końcu w tym tkwi jej urok. Obie drużyny zaczęły ostrożnie, nie było wiadomo na co kogo stać, dało się zauważyć różnice wiekową między zawodnikami obu ekip na naszą korzyść oczywiście - bylismy zdecydowanie młodsi. Wraz z upływem czasu zaczęła sie uwidaczniać nasza lekka przewaga. Graliśmy mądrzej, starając się rozgrywać piłkę już od obrony i tłumić akcje zaczepne przeciwnika już w zarodku. Mistrzowsko w tym aspekcie gry prezentował się nasz środek pomocy. Teraz chciałbym się podzielic moim subiektywnym poglądem na temat gry przeciwnika. Nie wiem czy to wynika z braku pomysłu na grę, czy to specyfika średniaków A-klasowych (podobne wrażenie miałem po obejrzeniu kilku meczy Białej Brunary ale prawie zawsze atak Racławic wyglądał podobnie, próbowali przedrzeć się pod nasze pole karne z pomoca długich przerzutów od obrońców badź pomocników do napastników. Prawie zawsze kończyło się to na naszych dobrze ustawionych obrońcach. Obrona zaś nie grała w ogóle w linii, zawsze zostawał stoper który według mnie lata dobrej gry ma juz za sobą (jeśli w ogóle je miał) i tylko stosunkowo małe zagrożenie z tej strony było spowodowne moją kiepską formą. Jeśli zagrałby na mojej pozycji napastnik o większej sile i ciągu na bramke to mogło by się to dla Racławic skończyć znacznie wyższą porażką. Jedną z pierwszych akcji zmarnowałem strzelając w dogodnej sytuacji w nogi bramkarza. Ale co się odwlecze to... kilka minut pózniej Ł.Lichoń uwolnił się od opieki dwóch obrońców i sprytnym strzałem zewnętrzną częścia stopy otworzył wynik spotkania. Bramka ta lekko nas jakby rozlużniła i daliśmy kilka razy dojść przeciwnikowi pod nasze pole karne ale kończyło się to albo na niecelnym strzale albo na niezawodnym Ł.Trojanowiczu bądź bacznych obrońcach. Jednobramkowe prowadzenie utrzymaliśmy do końca pierwszej połowy. Druga część spotkania zaczęła się jakoś niemrawo z obu stron, my próbowaliśmy strzelić kolejna bramkę, rywal starał się wyrównać. Sytuacja zaczęła się wyjaśniać po naszej drugiej bramce, M.Sąsiadek wpadł na pole karne i po dośrodkowaniu z prawej strony, używająć terminologi koszykarskiej zaliczył "slum dunk" czyli wpakował piłkę do siatki. Jak ktoś nie może sobie tego wyobrazić to odsyłam do meczu tegorocznej Ligi Mistrzów gdzie Cristiano Ronaldo w podobny sposób zaaplikował gola Romie na jej własnym obiekcie. Bramka ta wyraźnie podłamała przyjezdnych, którzy od tego czasu zaczęli stanowić tło. Kolejne bramki były juz kwestią czasu. Pierwsza z nich zdobył T.Szymaszek, przedzierając się pod pole karne Olimpijczyka, mocnym uderzeniem z ok 20 metrów. Ostatnie trafienie moge zaliczyć na swoje konto. Dostałem wysoką piłke z prawej strony od D.Dawca i kolanem przelobowałem bramkarza. Końcowe minuty również należały do nas. Przy odrobinie szczęscia mogły paść jeszcze dwie bramki. Podsumowując zagraliśmy dużo lepszy mecz od A-klasowca. Bramkarz był praktycznie bezrobotny, srodkowi obrońcy grali prawie bez błędów. Ł.Trojanowicz jak zwykle efektownie odbierał piłke rywalom a S.Pyskaty dzielnie mu towarzyszył. Boczni obrońcy kilka razy wzieli udział akcjach ofensywnych, szczególnie w tym aspekcie wyrózniał się T.Szymaszek ale i S.Stach nie pozostawał w tyle ale na drugi raz prosimy o więcek Slawek:) Środek pomocy praktycznie opanował swoją strefe gry co było według mnie kluczowe w tym meczu. S.Jamro jak zwykle walczył i kilka razy uderzał na bramke ale jakby zabrakło dośrodkowań, również prosimy o wiecej Seweryn w nastepnym meczu z Bieczem:) Na lewej stronie pomocy dzielnie radził sobie S.Zagórski (czyzby Kuba Jamro powinien czuć się zagrożony...) który kilka razy wygrał walke z rywalem na swojej stronie boiska lecz zabrakło jakby końcówki i zdecydowania. Myśle że Sebastian poprawi ten aspekt gry w nastepnym meczu. Atak zagrał...no wlasnie, ciezko mi oceniac bo sam w nim gralem... pozostawie to innym lecz myśle ze zmarnowałem kilka okazji. Ł.Lichon zagrał dobrze, kilka razy wygrywając pojedynki z obrońcami i otwierając mi podaniem droge do bramki. Strzelił tez gola i pokazał ze jest wzmocnieniem przedniej formacji. Zdjęcia z tego meczu Paskal tradycyjnie umieścił na chomiku: http://www.chomikuj.pl/paskal/LKS+Victoria/2008.07.20Nastepny mecz już w niedziele o 17 z Bieczem. Na pewnie nie będzie łatwo, bo to w końcu były piątoligowiec...ale myśle że podniesiemy rękawice i bez walki się nie obędzie. Zapraszamy wszystkich kibiców na ten mecz do Uścia Gorlickiego. Pozdrawiam |
|
Zmieniony ( 27.07.2009. )
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
03.09.2008. |
Wójtowa przygowowała dla nas piękną pogodę, słoneczne niedzielne popołudnie w tej przygorlickiej miejscowości zapowiadało się całkiem przyjemnie. Stawiła się prawie cała kadra, tak więc trener i jednocze?nie prezes oraz zawodnik Daniel Dawiec miał na pewno powody do optymizmu. Uczucie to potęgowała również gra prezentowana przez Victorie w poprzednich sparingach. Tym razem jednak nie było tak różowo jak po wyjazdach do Bystrej i Staszkówki ale też rywal był z troszkę wyższej półki, mimo to nie ma powodów do niepokoju. Zacznijmy jednak od pocztku. Mecz rozpoczęliśmy w następującym składzie: B.Szala - T.Szymaszek, Ł.Trojanowicz, S.Pyskaty, S.Stach - K.Sąsiadek, D.Dawiec, M.Sąsiadek, S.Zagórski - G.Stach, M.Majcher Początek meczu przypominał początek pojedynku bokserskiego, rywale nie podejmowali ryzyka i spokojnie badali swoje umiejętnośći. Wraz z upływam czasu nasi zawodnicy zaczęli coraz to bardziej zagrażać obronie gospodarzy. Swoich szans nie wykorzystali M.Majcher, M.Sąsiadek a były one naprawde dogodne. Po naszych atakach tym razem Wójtowa postanowiła troszkę "postraszyć" naszego bramkarza. Jednak nie były to strzały mogące sprawić trudność byłemu zawodnikowi Wisłoki Dębica. Przez pierwsze 45 minut nie zarysowala sie przewaga żadnego z zespołów. Druga czesc meczu rozpoczela sie od zmian w naszym zespole. Weszło dwóch braci Jamro za S.Zagórskiego i G.Stacha. Szczególnie brylował w drugiej połowie starszy z braci - Seweryn który grał tym razem w ataku i pokazał że stanowi ciekawą opcje w przedniej linii. Kilka razy przedryblował obrońców i trafił bodajże dwa razy w słupek. Młodszy z braci miał troszkę słabszy dzień - widocznie jedzenie na uroczystości komunijniej na której był przed meczem nie posłużyło;) Miejscowi nie pozostawali dłużni i pozostawili tez kilka śladów na poprzeczce i słupkach bramki strzeżonej przez G.Regeca który zastapił naszego pierwszego goalkipera (ten musiał zejść z powodu wybitego palca). Życzymy Bartoszowi szybkiego powrotu do zdrowia! Pod koniec meczu nastapiła jedna wielka zmiana, weszli młodzi zawodnicy - Król, Szczecina(miał szanse na gola) i debiutanci - W. Dziurny i J.Bortniczak, którzy pokazali że jeszcze sporo pracy przed nimi. Zmiany te zdeorganizowały nasz team i w ostatnich pięciu minutach daliśmy sobie strzelić bramkę w zamieszaniu podbramkowym. Troszkę szkoda ale niech bedzie to taki lekki wiosenno letni prysznic po dwóch kolejnych zwycięstawach. Gra prezentowała się całkiem nieźle lecz na Wójtową to nie wystarczyło, ale nie jest żle i tego się trzymajmy. Atmosfera na trybunach była bardzo piknikowa, zjawiło się sporo ludzi z okolicy. Nas wspierał jak zawsze tymczasowo niedysponowany ale zawsze obecny Bodzio Sikoń i pojawiła sie nawet pani Skarbnik Victorii Karolina Sąsiadek która podniosła poziom urody wśród kibiców płci pięknej:) P.S. Przepraszam wszystkich czekających na relacje z meczu aż tyle czasu ale jakoś nie mogłem znaleść ani czasu ani inwencji tworczej która by sie z tym wolnym czasem pokrywała:) Zdjęcia z meczu: http://www.chomikuj.pl/paskal/LKS+Victoria/2008.05.25 |
|
Zmieniony ( 24.03.2009. )
|
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
03.09.2008. |
Po dzisiejszym meczu nasuwa mi sie myśl, że trening to podstawa. Wygrywamy kolejny mecz z B klasowcem który powinien być w rytmie meczowym itp Wygrywamy pewnie i nie można mówic o jakimkolwiek szczęściu w tym wypadku. Narzuciliśmy swój styl gry i drużyna z Bystrej nie potrafiła się tamu przeciwstawić. Oddała kilka strzałów na bramkę, niekoniecznie celnych. Nasza kadra meczowa tym razem wyglądała bardzo skromnie. Z różnych powodów zabrakło 7 zawodników w tym 3 z podstawowego składu. Pierwsza 11 prezentowała się nastepująco: B.Szala (G.Regec) - S.Zagórski (A.Król), S.Pyskaty, Ł.Trojanowicz, T.Szymaszek - D.Dawiec, M.Sąsiadek,S.Jamro (M.Król), J.Jamro - Mateusz Majcher, M.Święs (P.Szczecina) A teraz postaram się obiektywnie ocenić zawodników: B.Szala - pewnie bronił strzały, pewnie łapał dośrodkowania lecz ogólnie nie musiał zbyt ciężko pracować dzisiejszego meczu. S.Zagórski - debiut w pierszym składzie, waleczny, szybki, nie bał się kontaktu z przeciwnikiem. S.Pyskaty - pewnie zatrzymywał akcje Bystrej, nie wybijał na oslep i rozpoczynał nasze ataki. Strzelił ładna bramke zza pola karnego. Ł.Trojanowicz - nie pozwolił na zbyt dużo rywalowi, czasem bardziej nerwowo niż tydzień temu ale nadal pewny punkt obrony. T.Szymaszek - podobnie jak kolega z Debicy, pewny i waleczny, celnymi podaniami umożliwiał naszym graczom szybkie kontraataki. D.Dawiec - jak zwykle walczył, wygrywał wiekszość pojedynków w środku pola, motor napędowy Victorii. Zdobył gola przypominającego bramkę Scholesa w wtorkowym półfinale z Barcelona. M.Sąsiadek - wraz z D.Dawcem opanowali środek, suweren w walkach powietrznych. S.Jamro - podobnie jak w meczu ze Staszkówką, biegał, walczył na skrzydle, przy odrobinie szczęścia mógłby zdobyć gola. J.Jamro - podobnie jak brat może ten mecz zaliczyc do udanych, kilka razy ładnie ograł obrońców przeciwnika Mat.Majcher - walczył, kilka razy uciekł rywalom, huknął nie do obrony i zdobył bramke na 2-0. M.Święs - cięzko się ocenić ale myśle, ze napewno dużo biegałem, starałem sie uciec obrońcom ale nie zawsze wychodziło, zbyt często na spalonym. Rezerwowi zawodnicy nie znienili obrazu gry, czasem dało sie odczuć że grają zbyt bojaźliwie. Bramki: 0-1 D.Dawiec 0-2 Mat.Majcher 0-3 S.Pyskaty Podsumowując narzuciliśmy swój styl rywalowi, który również walczył ale był bardzo nieskuteczny pod bramką. Obrona pewnie uprzykrzała zycie napastnikom Bystrej, pomoc zdominowała środek pola a napad raz po raz uciekał obrońcom rywala. 3:0 to najniższy wymiar kary dla Bystrej...A za dwa tygodnie sparing z Torcidą (w Brunarach). Bedzie znacznie trudniej... Fotki z meczu: http://www.chomikuj.pl/paskal/LKS+Victoria/2008.05.04 |
|
|
Redaktor: Administrator
|
|
03.09.2008. |
|
W końcu nastał ten dzień... nie czekaliśmy długo... Victoria wygrała swój drugi nieoficjalny mecz. "Ofiarą" był team ze Staszkówki, aktualny B-klasowiec.
Po pierwszym gwizdku widać było większy ład w grze Victorii niż podczas poprzedniego sparingu w Szymbarku. W środku panowali prezesi Daniel i Michał - pierwszy rozgrywał a drugi pomagał mu w destrukcji raz po raz rozbijając próby ataku rywali. Widać było że gramy dojrzalszy futbol niż Sokół Staszkówka mimo że to oni powinni posiadać wieksze doświadczenie. B.Szala na bramce pewnie wywiązywał się ze swoich obowiązków, lecz trzeba przyznać że rywale nie absorbowali go zbyt często. W obronie szalał debiutant Ł.Trojanowicz, pewnie i z gracją rozbijał raz po raz wrzuty na nasze pole karne i co się bardzo ceni, nie wybijał piłki na oślep tylko z reguły zawsze do najlepiej ustawionego partnera. Widać że możemy być spokojni o tą pozycje na boisku. Wspomagało go trio z Dębicy - S.Pyskaty, K.Sąsiadek i T.Szymaszek. W ich grze widać było poprawę i większą pewność niż ostatnio. Na skrzydłach brylowali bracia Jamro - Seweryn i młodszy Kuba. Starszy z braci dał się poznać jako walczak, który nie odpuszcza nawet wydawałoby się straconych piłek, jego brat zaś kilka razy ośmieszył zwodami obrońców Staszkówki - jeden z nich przypomniał mi akcje Leo Messiego z środowego półfinału LM, kiedy to Argentyńczyk swobodnie przerzucił piłkę nad atakującym Evrą z ManU. Duet napastników tworzyli Mateusz Majcher i G.Stach. Często wraz z pomocnikami tworzyli groźne akcje i tylko pech w kilku sytuacjach sprawił że futbolówka nie wpadła do siatki. Grzegorzowi kilka razy zabrakło szczęścia, na przykład podczas lobowania bramkarza ale na jego konto należy zaliczyć współudział przy drugiej bramce. Dwie pierwsze bramki wpadły po akcjach z prawej strony boiska. Pierwsza zaczęła się od dośrodkowania, po którym nastąpiło lekkie zamieszanie w szeregach drużyny przeciwnej i piłka trafiła do D.Dawca który z kilku metrów umieścił piłke w siatce. Na 2:0 podwyzszył również celnym uderzeniem głową D.Dawiec po dobrym dośrodkowaniu M.Majchra. Do przerwy było 2:0 dla nas.
Druga połowa rozpoczęła się bez zmian za to z częstszymi atakami rywala który próbował strzelic kontaktowego gola lecz nasi obrońcy również spisywali się bez zarzutu. Staszkówka został skarcona po raz kolejny tym razem przez Mateusza Majchra który po podaniu ze środka uciekł obrońcom i nie dał szans bramkarzowi. Ok 65 minuty zaczęły się zmiany a było ich sporo bo aż 8. Na plac gry wchodzili głównie młodzi zawodnicy. Na szczególne wyróznienie zasłużył młody bramkarz G.Regec który pewnie łapał wszelkie piłki i obronił rzut karny. Bramka dla gospodarzy nie obciąża jego konta ponieważ padła w zamieszaniu podbramkowym - po błedach obrony złożonej w większośći z graczy młodych i niedoświadczonych. Czyżby B.Szala powinien czuć sie zagrozony... Po zmianach Victoria już nie stanowiła takiego monolitu jak wcześniej i straciliśmy wspomnianą wcześniej bramkę.
Pierwsza 11 wyglądała nastepująco: B.Szala (G.Regec) - K.Sąsiadek (S.Stach), S.Pyskaty (M.Krysiak), Ł.Trojanowicz, T.Szymaszek (D.Beduch)- D.Dawiec, M.Sąsiadek,S.Jamro (M.Król), J.Jamro (S.Zagórski) - Mateusz Majcher (M.Święs), G.Stach (P.Szczecina)
Podsumowując: zasłużenie wygraliśmy z drużyna, która powiedzmy sobie szczerze nie stanowiła zbyt dużego wyzwania i na pewno jest drużyną słabszą od poprzedniego sparingpartnera Szymbarku. W grze naszego zespołu cieszy coraz to większe zgranie, ambicja i bardzo dobre wprowadzenie się nowych twarzy. A za tydzień kolejny sparing, tym razem z drużyna z LKS Bystra. Jak bedzie? Zobaczymy:)
|
|
Zmieniony ( 27.07.2009. )
|
|
|
Relacja z meczu w Szymbarku |
|
Redaktor: Administrator
|
|
03.09.2008. |
Pierwsze koty za płoty...tak można opisać przebieg dzisiejszego sparingu w Szymbarku. Każdy z zawodników jechał podekscytowany z myślą o swoim debiucie w barwach Victorii, nadzieje były ogromne lecz twarda rzeczywistość pokazała że jeszcze przed nami ogrom pracy, aby wyglądało to tak jak sobie trener wymarzył. Na boisko B-klasowego Szymbarku dotarliśmy nie bez problemów, sciślej były to przeszkody natury "komunikacyjnej" i tyle informacji może wystarczy bo napewno zainteresowani wiedzą co się zdarzyło ;) Przybylismy zatem na miejsce, trochę nie zgodnie z planem czasowym ułozonym przez Prezesa Daniela więc wszystko musiało być zrobione niemal, że w biegu. Szybkie przebranie ,szybka rozgrzewka... szybkie bramki ale o tym za chwilę. Zawodnicy w strojach prezentowali się bardzo okazale (czasem, miałem wrażenie że oglądam Celtic Glasgow ;)), ale niestety gra juz tak ładnie nie wyglądała. W szczególności chodzi mi o wynik. Widać było że jeszcze sporo pracy czeka zawodników aby się zgrać (mam tu na mysli głównie formację obronną). Młodzi piłkarze przeciwnika kilkakrotnie wyprzedzli w pojedynkach biegowych naszych stoperów co skończyło się niestety utratą kilku bramek na początku meczu. Pomoc starała się, ale widać było że nie grali razem zbyt wiele i dużo było nieporozumień. Osamotniony napastnik nie dostawał zbyt wielu celnych podań. Mimo to piłkarze walczyli, starali się prowadzić gre co daje dobre prognozy na przyszłość. Po przerwie dokonano kilku zmian w taktyce i wśród zawodników. Obrona przeszła z systemu z czterema obrońcami w linii na ustawienie z cofniętym stoperem. Poprawiło to ogólnie gre z tyłu, pomocnicy zaczęli coraz to bardziej atakować skrzydłąmi co powodowało coraz to większe zagrożenie pod bramką przeciwnika. Niestety przytrafiały się proste błedy w obronie które gracze z Szymbarku bezlitośnie wykorzystali. Końcowy wynik to 7:2 dla drużyny gospodarzy (bramki dla Victorii zdobyli: Daniel Dawiec i Marcin Majcher). Podsumowując wynik nie do końca odzwiercielał gry. Nasi zawodnicy walczyli, lecz niższy poziom wtajemniczenia w boiskowym zgraniu spowodował że stracilismy aż tyle bramek. Pomimo to są powody do optymizmu:) Skład: Bartosz Szala - Łukasz Lichoń (Mateusz Majcher), Sebastian Pyskaty, Mateusz Krysiak, Tomasz Szymaszek (Marek Król) - Michał Sąsiadek, Krzysztof Sąsiadek, Daniel Dawiec, Jakub Jamro (Grzegorz Stach), Seweryn Jamro (Sebastian Zagórski) - Marcin Majcher (Paweł Szczecina). Zdjęcia i filmy z meczu: http://www.chomikuj.pl/paskal/LKS+Victoria/2008.04.06 |
|
| |
|
|
Online
Odwiedza nas 1 gość oraz 1 użytkownik
Statystyka
OS: Linux f
PHP: 5.2.6
MySQL: 5.0.68
Czas: 16:18
Caching: Disabled
GZIP: Disabled
Użytkowników: 37
Artykułów: 59
Adresów: 0
Odwiedzających: 15056
|