Start News
|
|
Redaktor: Grzegorz Stach
|
|
08.11.2009. |
|
Derby, jak to zwykle bywa, wywołują więcej emocji niż inne zawody. Mimo iż mecz z klubem z sąsiedniej miejscowości, zespołem LUKS Hańczowa, nie jest typowym pojedynkiem derbowym to jednak obie strony traktowały te 'gminne derby' bardzo poważnie. Victorii to zwycięstwo było potrzebne jak tlenu gdyż pozwoliłoby umocnić się na pozycji wicelidera w tabeli aby zawodnicy mogli w lepszych nastrojach udać się na długie choć zasłużone 'ferie'. Mecz zaczął się jak zwykle od ataków Victorii i po jednym z takich pierwszych akcji ofensywnych nasza drużyna objęła prowadzenie. Będący z piłką w okolicach lewego narożnika boiska, Mateusz Majcher, przytomnie wykorzystał to, ze golkiper przyjezdnych był lekko wysunięty przed bramka i fantastycznym strzałem za kołnierz dal prowadzenie Victorii. Po tej bramce biało-zieloni stwarzali kolejne wyśmienite okazje do podwyższenia prowadzenia jednak piłka nie mogła znaleźć drogi do siatki. Spora w tym zasługa bramkarza, który często szczęśliwie ratował swój zespół przed utrata bramek. W końcówce 1 polowy coraz częściej przy piłce przebywali zawodnicy gości, mimo to nie potrafili poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Adama Piątkiewicza... Do końca tej części gry wynik nie uległ zmianie. Po przerwie gra się wyrównała, a to dlatego ze Victoria dala sobie narzucić styl gry przyjezdnych, a raczej brak jakiegokolwiek stylu bo większość kontaktów z piłką obrońców LUKSu kończyła się wykopami rodem z futbolu amerykańskiego. Czyżby nasz reprezentant w lidze NFL Sebastian Janikowski miał następce? Hmm, na pewno nie w Hańczowej bo siła jest tylko jedna składowa tej supertechniki ;) Wracając do meczu, spotkanie straciło na atrakcyjności ale zdarzały się okazje na podwyższenie prowadzenia ale także goście mieli szanse na doprowadzenie do remisu, na szczęście na posterunku był niezawodny bramkarz Victorii, któremu udało się zachować tego dnia czyste konto. Spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem - zasłużone zwycięstwo i 3 punkty zostają w dolinie Białej. Victoria powiększyła w ten sposób przewagę punktowa nad kolejnymi drużynami i zapewniła sobie spokojny zimowy sen.
Gracz meczu: M.Majcher Skład: A.Piątkiewicz - T.Szymaszek, D.Pyskaty, L.Trojanowicz, M.Sąsiadek - D.Dawiec (G.Stach), S.Pyskaty, L.Lichoń, S.Zagorski - K.Niemasik, M.Majcher. |
|
Zmieniony ( 08.11.2009. )
|
|
|
Victoria w bitwie pod Racławicami |
|
Redaktor: Grzegorz Stach
|
|
25.10.2009. |
|
Nasi zawodnicy niczym Polacy pod wodzą Kościuszki rozbili w wyjazdowym spotkaniu Olimpijczyka Racławice różnicą sześciu bramek (3:9). Wynik spotkania dość szybko otworzył Kamil Niemasik który wykorzystał zamieszanie podbramkowe po dosrodkowaniu w pole karne. Kontynuujac ofensywna gre przeciwko Olimpijczykowi udało sie strzelic kolejna bramke i tutaj znowu najsprytniejszy okazal sie napastnik z nr 9. Kolejne minuty pierwszej czesci to kolejne proby powiekszenia prowadzenia, przerywane z rzadka niecelnymi badz niedokładnymi prostopadłymi podaniami gospodarzy. Tymczasem kolejna bramke dla naszych zdobywa Niemasik, tym razem po indywidualnej akcji zakonczonej celnym strzalem. Tym sposobem ten zawodnik jako pierwszy w historii klubu ustrzelil klasycznego hat-tricka. Widocznie jednak nie zadowalalo go to, bo jeszcze przed przerwa powiekszyl prowadzenie Victorii wpisujac sie po raz czwarty na liste strzelcow. Wynik po pierwszej czesci spotkania - 0:4. Druga połówka zaczela sie bardzo podobnie do pierwszej, mianowicie Victoria podwyzszyła prowadzenie. Dla odmiany strzelcem bramki zostal Mateusz Majcher. Zawodnik ten widocznie pozazdroscil skutecznosci partnerowi z ataku bo juz kilkanaście minut pozniej ponownie zapisal sie w protokole meczowym strzelajac mocno pod poprzeczkę bramki Racławiczan. Chwile pozniej kolejny rzut rozny i kolejne zamieszanie pod bramka zamienil na bramke Michal Sąsiadek. Gdy wydawało sie ze ten mecz bedzie kolejnym wysokim zwyciestwem bez straty gola, sedzia spotkania podarowal miejscowym karnego, którego nie udalo sie obronic naszemu golkiperowi. Tym samym dobiegla konca passa 420 minut bez straty gola Adasia Piątkiewicza. Wracając do meczu, po tej bramce mozna bylo zauważyć powrót checi do gry Olimpijczyka. Gospodarze coraz czesciej przebywali z pilka na naszej polowie, ale to nasz zawodnik - konkretnie Majcher strzelił kolejnego gola. Klasyczny hat-trick oznaczal juz 8:1 dla victorii. Miejscowym udalo sie zniwelować - o 1 - roznice bramek. Do konca meczu trwala juz wyrownana walka podczas ktorej obie drużyny zdobyły po 1 bramce (dla Victorii gola zdobyl Lukasz Lichon ktory sprytnym strzalem z fałsza zaskoczył bramkarza z Raclawic). Mecz zakonczyl sie wynikiem 3:9 i tym samym Victoria wyrownala swoj rekord B-klasy 2009/10 w kategorii "Najwyższe zwycięstwo na wyjeździe". Gracz meczu: Kamil Niemasik Sklad: A.Piatkiewicz - T.Szymaszek, L.Trojanowicz, D.Pyskaty, M.Sasiadek - D.Dawiec, L.Lichon, S.Pyskaty, K.Wiktor (G.Stach) - K.Niemasik, M.Majcher. |
|
Zmieniony ( 27.10.2009. )
|
|
|
Redaktor: Michał Sąsiadek
|
|
11.10.2009. |
|
To miał być mecz prawdy dla naszej drużyny. Miał pokazać w jakim miejscu jesteśmy, czy 3 ostatnie zwycięstwa były tylko efektem tego że przeciwnicy nie byli wymagający czy naprawdę nasza drużyna ma jakąś wartość. No i ma !!! I to całkiem sporą. Jak zwykle nie wszyscy zawodnicy się wykazali. Jedne nieobecności były zapowiedziane i uzasadnione, ale nie wszystkie. W ten sposób podeszliśmy do meczu bez rezerwowych. Ale to nas tylko mocniej zmotywowało. Pierwsze minuty to było badanie sił. Raz próbowali gospodarze raz my ale akcje niebyły zbyt groźne. W końcu w ok.30 minucie świetną akcję przeprowadził D.Pyskaty który wszedł odważnie z piłką środkiem pola, wymienił "klepkę" z Ł. Lichoniem i stanął sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale niestety strzelił zbyt słabo. Co się odwlecze to nie uciecze. Już 2 minuty później było 0-1, kiedy to mocno uderzył na bramkę M.Majcher, bramkarz gospodarzy odbił piłkę przed siebie do której dopadł K. Niemasik...gol. Po bramce do przerwy walka toczyła sie głównie w środku pola, a żadna z drużyn nie miała więcej klarownych sytuacji. Po przerwie dała o sobie znać pani sędzina, która ma najwyraźniej małe doświadczenie w sędziowaniu, albo taka ilość mężczyzn rzuciła jej się na głowę. Lewym skrzydłem atakował zawodnik Kwiatonowic, wtedy wślizgiem zaatakował piłkę M.Sąsiadek i wybił piłkę na rzut rożny, ale pani sędzia nie dość że dopatrzyła się faulu na zawodniku gospodarzy to jeszcze ukarała naszego zawodnika żółtą kartką, co gorsza 5 minut później, ukarała go po raz drugi (widać nie był w jej typie) tym razem tylko ona wie za co?? Widać chciała byc głównym aktorem tego spotkania. Tak czy inaczej nasza drużyna stanęła przed bardzo ciężkim zadaniem musiała dowieźć korzystny wynik do końca w dziesięciu! Ale jak przystało na prawdziwą drożynę i to okazało się do zrobienia co więcej, nawet w osłabieniu graliśmy lepiej od gospodarzy czego efektem był drugi gol po pięknym strzale Ł. Lichonia z rzutu wolnego, istny majstersztyk. W między czasie jeszcze nasz bramkarz wykazał się nie lada umiejętnościami i kilkakrotnie ratował naszą drożynę z opresji i nadal pozostaje niepokonany od 360 minut ! Swoją drugą szanse na gola miał także K. Niemasik ale niestety nie udało mu się umieścić piłki w siatce. Czwarta wygrana z rzędu w których strzeliliśmy 16 bramek nie tracąc przy tym ani jednej, to jest świetna passa i dobra prognoza przed zbliżającymi się derbami. Ale pamiętajmy derby rządzą się swoimi prawami, z naszej strony mogę zapewnić że każdy zawodnik da z siebie wszystko i będziemy walczyć do ostatniej minuty na boisku... Gracz meczu: Adam Piątkiewicz Skład: A.Piątkiewicz - M.Sąsiadek, D.Pyskaty, Ł.Trojanowicz, T.Szymaszek - S.Zagórski, Ł.Lichoń, D.Dawiec, K.Wiktor - K.Niemasik, M.Majcher. |
|
Zmieniony ( 27.10.2009. )
|
|
|
W takich meczach rodzi się drużyna... |
|
Redaktor: Grzegorz Stach
|
|
04.10.2009. |
|
Kolejna kolejka B-klasy i kolejne 3 punkty do zdobycia. Rozpędzona po wysokich zwycięstwach z Bystrą i Staszkówką, Victoria miała zmierzyć się tej niedzieli z kolejnym przeciwnikiem - bądź co bądż ubiegłorocznym A-klasowcem - LKS Grudna Kępska. Mecz zaczął się zgodnie z oczekiwaniami od ataków zawodników w biało-zielonych trykotach. Goście sporadycznie dochodzili do głosu, natomiast kolejne ataki Victorii były przerywane po uniesieniu chorągiewki przez arbitra liniowego. Trzeba przyznać ze zawodnicy z Grudnej dość dobrze zastawiali pułapki offsajdowe, jednak kilka razy sędzia pomylił się na niekorzyść gospodarzy i z pewnością wpłynęło to na obraz gry w tym spotkaniu. Naszym pomocnikom i napastnikom kilkakrotnie zdarzyło się przechytrzyć defensorów rywala ale w doskonałych sytuacjach podbramkowych zabrakło zimnej krwi albo szybkiej decyzji. Mimo wszystko, kontynuując konsekwentnie ataki na bramkę przyjezdnych udało się otworzyć wynik tego meczu. Po świetnym dograniu w pole karne Łukasza Lichonia, wychodzący na pozycję Mateusz Majcher strzelił mocno obok interweniującego bramkarza. W ten sposób, gracze ze Śnietnicy mogli trochę uspokoić grę aby móc po raz kolejny atakować nastawionych na defensywę gości. Jeszcze w końcówce 1 połowy wynik spotkania mógł ulec powiększeniu - po indywidualnej akcji w polu karnym został faulowany Kamil Niemasik. Jednak strzał Dawida Pyskatego z jedenastu metrów świetnie obronił bramkarz Grudnej. W 2 połowie obraz gry wyglądał niemal identycznie, z tym że już nie tak często sędzia odgwizdywał spalonego, a coraz częściej swoich ataków na bramkę Adama Piątkiewicza próbowali przyjezdni. Mimo kolejnych ataków Victorii nie udało się strzelić kolejnych goli, na szczęście obrona tak jak w poprzednich meczach zachowała czyste konto. Z jednej strony wynik szczęśliwy, z drugiej - zwycięstwo mogło być bardziej okazałe gdyby nie błedy sędziego bocznego, zwłaszcza w pierwszej połowie. Odniosło się wrażenie, że sędzia wraz z przepisami gry w piłkę nożną został gdzieś w latach 80-tych dwudziestego wieku a pojęcia typu spalony 'pasywny' są mu zupełnie obce. Tym razem te drobne niedociągnięcia nie wypaczyły wyniku meczu, miejmy nadzieję, że podobne sytuacje nie będą się już powtarzały. Gracz meczu: Łukasz Lichoń Skład: A.Piątkiewicz - M.Sąsiadek, D.Pyskaty, Ł.Trojanowicz, T.Szymaszek - S.Pyskaty, Ł.Lichoń, D.Dawiec, K.Wiktor - M.Majcher (S.Zagórski), K.Niemasik. |
|
Zmieniony ( 04.10.2009. )
|
|
|
Redaktor: Michał Sąsiadek
|
|
27.09.2009. |
|
Tego meczu nieco się obawialiśmy.Nie z powodu "poziomu" gry Bystrej, bo ten jest wprost proporcjonalny do poziomu ich kultury osobistej, ale z powodu gry na trudnym terenie i w ciężkich warunkach. Gospodarze od samego początku mieli problemy, najpierw ze skompletowaniem drużyny potem z grą, a jeszcze później z myśleniem...Ale piłkarze Victorii przyjechali z jasnym celem, wywieźc 3 pkt. Początek należał do naszej drużyny, jednak po strzałach S.Zagórskiego i M.Majchra piłka nie znalazła drogi do siatki. Wynik otwarł K.Wiktor, który zachował się najprzytomniej w polu karnym Bystrej i w zamieszaniu wcisnął piłkę do siatki.Chwile później było już 2-0, gdy w polu karnym piłke przyjął D.Dawiec i podał dokładnie do niekrytego Ł.Lichonia a ten dopełnił formalności. Mimo prowadzenia nasi piłkarze nie rezygnowali z podwyższenia wyniku, kolejno próbował S.Jamro, którego świetny strzał tuż pod poprzeczke w ostatniej chwili obronił bramkarz, następnie M.Majcher trafił w słupek, kolejną okazję miał także S.Zagórski. Ale wynik do przerwy nie uległ zmianie. Po przerwie lekko rozluźnieni gracze Victorii oddali inicjatywe gospodarzom i ci próbowali zagrozic bramce ale ich strzały nie sprawiały żadnego kłopotu A.Piątkiewiczowi. W 55 min świetnie bramkarza Bystrej "wyciągnął" w pole K.Wiktor a następnie pięknym strzałem przelobował go podwyższając tym samym na 3-0. To był znak dla piłkarzy z Bystrej że czas rozpocząc polowanie na nogi naszych graczy. Raz po raz faulowali, nie zwarzając na ostrzeżenia i kary od sędziego. Niewiem czym także jest spowodowany ich nadmierny ślinotok???Tak czy inaczej w odróżnieniu do naszej drużyny w piłke nie grali, bo nie potrafią, a my robiliśmy swoje. Na 4-0 po świetnym rajdzie podwyższył K.Niemasik. To jeszcze bardziej rozjuszyło gospodarzy, a efektem tego była czerwona kartka dla jednego z "bystrzaków". Następnie kolejne polowanie inteligenta z Bystrej, tym razem w polu karnym (raczej nie interesowała go piłka), celem był K.Wiktor i rzut karny,którego na gola zmienił D.Pyskaty.Na 6-0 podwyższył K.Niemasik po otrzymaniu prostopadłej piłki od D.Pyskatego. Pewne i wyraźne zwycięstwo Victori pozwala optymistycznie patrzec w przyszłośc. Ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło byc lepiej... Gracz meczu: Krzysztof Wiktor Skład: A.Piątkiewicz - M.Sąsiadek, D.Pyskaty, Ł.Trojanowicz, T.Szymaszek - S.Zagórski (G.Stach), Ł.Lichoń, D.Dawiec, K.Wiktor - M.Majcher (P. Szczecina), S.Jamro (K.Niemasik). |
|
Zmieniony ( 04.10.2009. )
|
|
| |
|
|
Online
Statystyka
OS: Linux f
PHP: 5.2.6
MySQL: 5.0.68
Czas: 16:18
Caching: Disabled
GZIP: Disabled
Użytkowników: 37
Artykułów: 59
Adresów: 0
Odwiedzających: 15055
|